Jak to jest z dyplomami w salonie kosmetycznym?

Posted on Posted in Kontrowersyjnie w kosmetyce

W moim salonie wiszą dyplomy, chociaż początkowo byłam przeciwna takim praktykom. Mój pogląd zmienił się gdy pierwsze klientki zaczęły pytać o nie. Powiesiłam kilka najważniejszych: egzamin Państwowy, mezoterapię mikroigłową, złote łyżki, żelazko przeciwzmarszczkowe…
Niestety prawdą jest to, że nie ilość, a jakość dyplomów i wiedzy się liczy. Taka zasada panuje chyba wszędzie:)
Czemu o tym piszę?
Niestety wiele firm kosmetycznych robiących pokazy (np. dotyczących nowej linii kosmetyków) sprzedaje na tych pokazach dyplomy. Absolutnie nie twierdzę, że jest to złe. Każdy pokaz, każde zderzenie ze szkoleniowcem zawsze wnosi jakąś wiedzę do naszego warsztatu pracy (sama też chodzę na takie pokazy).
Złe to nie jest, ale jest absolutnie mylące dla klienta.
Na takim pokazach sprzedawane są dyplomy dotyczące nowych linii kosmetyków- te które przedstawił szkoleniowiec na pokazie. O ile zgadzam się, że warto mieć dylom z zabiegów z kwasami, o tyle przy takiej polityce firm każda kosmetyczka może mieć na ścianie 30-40 dyplomów (wyglądających bardzo profesjonalnie). Niestety dyplomów które tak naprawdę na niewiele wskazują- na to, że dana kosmetyczka widziała każdy kosmetyk, poczuła go na ręce (na pokazach można dotknąć produktów) i widziała jak szkoleniowiec wykonuje zabieg. Jeżeli o mnie chodzi to absurd, żeby kosmetyczka wieszała taki dyplom- dla mnie niestety to chwalenie się niczym. Jak mam być szczera, to szkoda mi 30-40 zł na takie dyplomy:) Wartościowy dyplom to kurs, szkolenie, uprawnienie do wykonywania zabiegu – najlepiej gdy na takim dyplomie zawarta jest ilość godzin szkolenia (niestety najczęściej nie ma).
Dodatkowo powiem wam, że na pokazach niektórych firm można zakupić kilka dyplomów (np. z zeszłych pokazów).I jeszcze lepsze- jest jedna firma ( a może więcej?), która na swojej platformie sprzedażowej zwyczajnie sprzedaje swoje dyplomy.
Drogie klientki, chcę Wam tylko uświadomić, że jeżeli na ścianie wisi kilkanaście dyplomów mówiących o odbyciu „SZKOLENIA z linii zabiegowej” tej i tej, oraz sformułowaniu „uczestniczyła w POKAZIE np. mikrodermabrazji”- to prawda jest taka, że ten dyplom jak dla mnie mało znaczy.

gabinet kosmetyczny
Jak na pierwszy rzut oka odróżnić wartościowy dyplom od dyplomu pokazowego?
Wartościowe dyplomu to te, które mówią o umiejętności wykonywania zabiegu oraz o uprawnieniach czyli np. mezoterapia mikroigłowa, oxybrazja, żelazko przeciwzmarszczkowe. Dyplom taki oczywiście jest dyplomem imiennym, dyplom wypisany na dany salon (wpisana nazwa salonu)- nie mówi nam jeszcze o tym, że dana kosmetyczka została przeszkolona z takiego zabiegu.
Prawda jest taka, że nakładać, rozróżniać produkty kosmetyczne ( to co jest na pokazach), każda kosmetyczka potrafi, więc po co się tym chwalić?
Pochwalmy się obsługa urządzeń, 14 dniowym kursem, czy chociaż dyplomem ze szkolenia z zapobiegania zakażeniom przeprowadzonym przez Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna, a nie tym, że ktoś nam pokazał jak nakładać maskę i w jakiej kolejności.
Oczywiście nie wpadajmy w paranoję większość zabiegów (kawitacja, sonoforeza, mikrodermabrazja, depilacja, henna ) kosmetyczki potrafią wykonywać po odbytej szkole.
Niestety prawda jest taka, że w polskim prawie nie musisz skończyć żadnej szkoły, aby być kosmetyczką:)
Żeby mnie nikt źle nie zrozumiał, nie jestem przeciwna ani pokazom, ani dyplomom zakupionym na pokazach ( bo jak ktoś lubi to niech kupuje na pamiątkę), ale przeciwna jestem całym ścianom dyplomów w salonach, które naprawdę nie weryfikują wiedzy osoby wykonującej zabieg.

Pamiętajcie, że podstawą do oceny kosmetyczki nie jest ściana dyplomów, a wiedza i doświedczenia, którym się dzieli:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

CommentLuv badge